Psychoterapia uzależnień

Gdy używka zastępuje bliskość – nowe spojrzenie na uzależnienie.
Uzależnienie bywa opisywane jak „brak silnej woli”. A co, jeśli to raczej sposób na przetrwanie? Dla wielu osób alkohol, narkotyk, zakupy, granie czy inne nałogowe zachowanie staje się najszybszym przyciskiem „uspokój mnie”. Na chwilę wycisza lęk, złość, napięcie, wstyd albo poczucie pustki. Czasem pomaga zasnąć, „wytrzymać” trudny dzień, odciąć się od natrętnych myśli lub poczuć się pewniej wśród ludzi. Problem w tym, że z czasem ten przycisk zaczyna działać coraz krócej, a koszt rośnie: pojawia się utrata kontroli, konsekwencje zdrowotne, kłopoty w pracy i w domu, oddalanie się od bliskich. Zaczyna rządzić całym twoim życiem.
W nowym podejściu patrzymy na nałóg nie tylko jak na problem z substancją czy zachowaniem, ale jak na sposób regulowania emocji i sygnał, że w relacjach było (lub jest) zbyt trudno. Jeśli w dzieciństwie bliskość była niepewna – raz była, raz znikała, albo wiązała się z bólem, brakiem uwagi czy nadmiarem kontroli – człowiek może dorastać z przekonaniem, że na nikim nie można polegać. Wtedy używka bywa „zastępczą więzią”: zawsze dostępna, przewidywalna, dająca chwilową ulgę. Działa jak proteza: na moment daje ukojenie, spokój, odwagę albo poczucie, że „wreszcie oddycham”. Tyle że w zamian powoli odcina od siebie i od innych.
Wiele osób uzależnionych zna ten paradoks: z jednej strony bardzo pragną bliskości, zrozumienia i oparcia, a z drugiej – boją się zależności, wstydu, oceny, porzucenia. Dlatego łatwiej zaufać czemuś, co nie stawia wymagań i nie rozczaruje… przynajmniej na początku. Z czasem jednak „substytut” zamienia się w pułapkę: zamiast pomagać, zaczyna rządzić nastrojem, relacjami i decyzjami. Pojawia się samotność, która jeszcze bardziej wzmacnia potrzebę ulgi – i koło się zamyka.
Co zmienia terapia oparta na takim rozumieniu uzależnienia?
- Zamiast pytać tylko „jak przestać?”, pytamy też „po co mi to było?” Co dawało picie, branie, granie, kompulsywne jedzenie czy przeglądanie telefonu do nocy? Jakie emocje to wyciszało? Jakie braki miało wypełnić?
- Uczymy się innych sposobów kojenia napięcia, ale bez moralizowania i zawstydzania. Często najpierw potrzebna jest stabilizacja: rozpoznawanie momentów ryzyka, łagodniejsze obchodzenie się ze sobą, szukanie wsparcia, które realnie działa.
- Przyglądamy się schematom w relacjach: ucieczce, odcinaniu się, zbytniemu dostosowaniu, lękowi przed bliskością, trudnościom z proszeniem o pomoc czy stawianiem granic. To właśnie tam często kryją się powody, dla których nałóg stał się „ratunkiem”.
- Budujemy doświadczenie bezpiecznej relacji terapeutycznej. To w tej relacji można stopniowo odzyskiwać zaufanie, uczyć się mówić o potrzebach, przeżywać trudne emocje bez ucieczki i zobaczyć siebie w bardziej życzliwym świetle.
Celem jest odzyskać wpływ na swoje życie: umieć przeżyć trudne emocje bez automatycznego sięgania po nałóg, budować więzi, które wspierają i trwają, mieć w sobie więcej spokoju niż przymusu. Dla wielu osób to pierwszy moment, kiedy odkrywają, że uzależnienie nie musi definiować ich na zawsze – może być sygnałem, że warto zacząć dbać o siebie inaczej.
W Mokotowskim Centrum Psychoterapii pracuje zespół specjalistów, którzy pomagają w leczeniu uzależnień właśnie w takim podejściu – z uważnością na emocje, relacje i to, co stoi za objawem, a nie tylko na sam zakaz brania.
Jeśli czujesz, że używka lub nałogowe zachowanie stało się Twoim sposobem na przetrwanie – nie musisz zostawać z tym sam/a. Zgłoś się do nas: wspólnie poszukamy bezpiecznej drogi wyjścia i rozwiązań dopasowanych do Twojej sytuacji. Pierwszy krok bywa najtrudniejszy, ale często to on otwiera przestrzeń na realną zmianę.